Recenzja książki: Paul Auster, "Podróże po skryptorium"

Być jak Paul Auster
Ta sama książka, co zawsze.

Mamy tu do czynienia ze skomplikowaną historią i nie wszystko jest takie, jakie może się wydawać” – mówi bohater tej autotematycznej minipowieści zatytułowanej „Podróż po skryptorium”, której halucynogenny rytm wprowadza w stan niemałej nerwowości. Bohater – pan Niewiadomski – to mężczyzna w podeszłym wieku, który budzi się pewnego dnia zamknięty w nieokreślonej przestrzeni, z mętnym stanem świadomości, zerową pamięcią i ogromnym poczuciem winy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną