Fragment książki "Żywoty świętych osiedlowych"

Pełno marzeń na Osiedlu naszym się poniewiera, a najwięcej po lecie, kiedy zimne dni nastaną.
Zimą, wiadomo: nikt nie marzy, tylko ogląda telewizję. Mgła sina na nas siada, myśli mrozem ścina do samego dna, a ty, lodem skuty, leżysz, człowieku, pod szklistą skorupą, z otwartymi oczami, łyżwiarze ze światła esy-floresy na twarzy ci wycinają, i czekasz, aż pokrywa trzaśnie, odtajesz, z krą popłyniesz i pod Jerychem cię wyrzuci albo na na ławkach pod Krzewami Gorejącymi...
Na wiosnę wszędzie tłok się robi, ludzie z butelkami wina, piwa siadają, każden marzenie swoje słowami rozdyma - marzenia, jak pęcherze rybie, do góry nas unoszą i nie toniemy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną