Fragment książki "Podróż przez Niemcy"

Pewnego dnia wskoczyłem do zimnego Renu.

Ludzie powiadają, że nad dolnym Renem unosi się mityczne światło. Coś jakby opary, lekko błękitne, a mgła jaśnieje od środka, nawet jesienią, w takim dniu jak dzisiaj, z którego niebo wyssało wszystkie kolory, jak gdyby były trucizną. Horyzont, łąki wokół Renu, barki na rzece - wszystko pływało w tym mlecznym antyświetle. Wysoki most w dole rzeki wydawał się jedynie rozmazanym zarysem we mgle, miasto na drugim brzegu przypominało szkic ołówkiem z dawno zapomnianej książki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną