Recenzja książki: John Charles Chasteen, "Ogień i krew"

Z ognia i krwi
Nieustanny niepokój Ameryki Łacińskiej.

12 października 1492 roku służbę na „bocianim gnieździe" karaweli „Pinta", najszybszym ze statków Krzysztofa Kolumba, pełnił marynarz Rodrigo de Triana. To on właśnie jako pierwszy dostrzegł wymarzony ląd. Jednak ani on, ani Kolumb nie mogli zdawać sobie sprawy, jakie znaczenie będzie mieć to odkrycie. Tego dnia odważny Genueńczyk zmienił bieg historii.

Wkrótce szlakiem wyznaczonym przez Kolumba zaczęli napływać żołnierze, misjonarze, koloniści, kupcy i handlarze niewolników.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną