Recenzja książki: Andrej Tarkowski, "Czas utrwalony"

Ekran jako ikona
Wołanie o odrodzenie kina.

Andriej Tarkowski cieszy się w Polsce kultem szczególnym - nie tylko dlatego, że jako radzieckiego reżysera mogliśmy go łatwiej oglądać w PRL-u. Tarkowski to synonim uduchowienia w sztuce kinematograficznej, na którego filmy wyznawcy chodzą jak na misteria. Poza dorobkiem filmowym, liczącym tylko 9 tytułów (Tarkowski zmarł w wieku zaledwie 54 lat na raka), wychodziły u nas, początkowo w drugim obiegu, jego dzienniki, zapiski i scenariusze, które są dziś trofeami na aukcjach internetowych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną