Recenzja książki: W.Jerofiejew, "Sąd Ostateczny"

Przypadek Jerofiejewa
Powieść momentami plugawa, ale odważna.

Powieść „Sąd Ostateczny” pisał Wiktor Jerofiejew w pierwszej połowie lat 90., kiedy uchodził za pierwszego apostoła rosyjskiego postmodernizmu. Wszystko zamierzone w niej było jako nowe, zaskakujące i prowokacyjne, przede wszystkim rządząca się własną logiką, pozornie chaotyczna i obłąkana wręcz narracja.

Obłąkana – bo Żenia Sisin, bohater „Sądu”, jest nie tylko autorem obscenicznej powieści, która przyniosła mu międzynarodową sławę, ale i groteskowym Don Juanem i szaleńcem, który uznawszy się za Boga roi, jak zgładzić ludzkość, choć w tych rozważaniach nie brak komizmu i dyskretnego humoru.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną