Recenzja książki: Michel Faber, "Bliźnięta Fahrenheit"

Myszy i ludzie
Zbiór zimnych opowiadań.

W tytułowym opowiadaniu „Bliźniąt Fahrenheit", najświeższego na naszym rynku tłumaczenia prozy Michela Fabera, dwójka rodzeństwa musi pochować swoją zmarłą matkę. Gdy pośrodku bezkresnej Arktyki debatują nad formą pogrzebu, pada następująca propozycja: „Może powinniśmy ją zjeść". Czytelnicy poprzednich książek Fabera domyślają się, że nie jest to najbardziej szokujący pomysł wśród siedemnastu nowych historii, które na ogół opowiada nam - jak zwykle u autora „Szkarłatnego płatka i białego" - zimny, zdystansowany narrator.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną