Fragment książki "Sahib"

Drogi George'u, wreszcie Sarajewo!

Otoczone zewsząd górami, gdzie pełno jeszcze pól minowych. Tak mi powiedział kierowca, który czekał na mnie na lotnisku.

Z karty identyfikacyjnej odczytałem jego imię: Sakib. Z zawodu jest profesorem, ponieważ jednak dobrze mówi po angielsku, pracuje jako szofer. Z grubsza rzecz biorąc, urodziwy. Ma piękne dłonie i paznokcie. Nosi czystą koszulę, nie poci się pod pachami i całkiem nieźle pachnie. Ani śladu czosnku, przed którym ostrzegał mnie Willby.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną