Fragment książki "Sąd ostateczny"

Żyliśmy bosko, jak ostatnie świnie. Machało kadzidło. W pięknych pisankach zalęgły się krótkie robaki. Ciągnęło do kapitulacji. Nocami zamęczoną kobietą chlipała czarna siarkowodorowa wo­da, wabiąc i strasząc, które nas, splatające się, brodate, wyczerpane, nieprzekupne, niechlujne, żałosne kolczyki, ze spuszczonymi, słuchały. Ścierki podarte, wianuszki, kubki, do rana, i znów do wie­czora, pod stołem w kuchni, na pamięć, do ogłupienia, z gwiazdką na policzku, pyzate, liliowe, rozzuchwalone, przetarte pod pachami, ile ich?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną