Fragment książki "Gdy umarł Don Kichot"

Jeden ze szlachciców był poważnym, mierzącym co naj­mniej sześć stóp wzrostu mężczyzną. Nosił się wytwornie: na haftowanym czarną nicią i obszytym perłami kaftanie miał napierśnik z łosiowej skóry, a na wierzch zarzuconą rudą fu­trzaną szubę, której nie zdjął, jako że dzień był dość chłodny. Nie zdejmował też oczu z don Santiaga, dopóki ten mówił. Dopiero gdy skończył, odezwał się:

- Nazywam się don Alvaro Tarfe* i słuchałem wielmoż­nego pana z największym zainteresowaniem, zwłaszcza od chwili, gdy wasza miłość wspomniał imię Don Kichota.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną