Fragment książki "Dzień przed końcem świata"

Nie zapalałem światła w pokoju, gdzie miałem przespać pierwszą noc i następne noce do wyjazdu. Na tapczanie czekała na mnie świeża pościel, a ta zdjęta po ojcu wciąż leżała w kącie przy piecu, bo w zamęcie, jaki nastał od rana, zapomniano o jej spaleniu. To była śmiertelna pościel ojca, na której na pewno musiały pozostać i ostatni oddech, i przedśmiertny, wystygły pot, ona przyjęła westchnienie albo kruchy jęk raptownej agonii, a którą powinno się wyścielić otwartą czeluść ziemi, co wkrótce stanie się mogiłą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną