Recenzja książki: Ian McEwan, "Na plaży Chesil"
Przerwana noc poślubna
Często o wszystkim decydują przypadki.

W kinach mamy właśnie wyróżniony nominacją do Oscara film „Pokuta”, który jest ekranizacją książki Iana McEwana, tymczasem do księgarń trafiła nowa powieść tego brytyjskiego pisarza zatytułowana „Na plaży Chesil”. Czy i po nią sięgną kiedyś filmowcy, trudno przewidzieć, w każdym razie ewentualnego adaptatora czeka mnóstwo pracy. Powieść składa się bowiem z pięciu rozdziałów, z których właściwie tylko jeden stanowi opis pewnego zdarzenia, z zachowaniem jedności miejsca i czasu. Pozostałe wypełniają w znacznej mierze wyrafinowane opisy stanów wewnętrznych młodych bohaterów, wzbogacone o mniej lub bardziej odległe retrospekcje.

Jest czerwiec 1962 r., do hotelu na południu Anglii przybywa para nowożeńców, których pisarz tak oto przedstawia: „Byli młodzi, wykształceni, w noc poślubną oboje bez doświadczenia »w tych sprawach«, i żyli w epoce, w której rozmowa o problemach seksualnych była po prostu niemożliwa”. Epoka rewolucji seksualnej jeszcze się nie zaczęła, zresztą Anglia ma inne kłopoty, traci właśnie ostatnie zamorskie kolonie i pogłębia się w depresji. Nawet kuchnia brytyjska przeżywa kryzys, czego młodzi doświadczą w hotelowej restauracji. Choć kolacja nie jest udana z bardziej istotnego powodu – małżonkowie już się denerwują myśląc o tym, co się niechybnie zdarzy, kiedy przejdą do sypialni.

Łoże pod baldachimem stanie się za chwilę miejscem klęski obojga, co McEwan opisuje z chłodną precyzją, zwracając uwagę na najdrobniejsze szczegóły. Oto np. w pewnej chwili jego paznokieć „ocierał się o kremowy jedwab zmarszczony wzdłuż koronkowego obszycia i dotykał również – była tego pewna, czuła to wyraźnie – luźnego kręconego włoska”. Ich wspólna przyszłość, można by powiedzieć nieco trywialnie, zawisa w tej chwili na tym jednym włosku. Trudno oceniać, które z nich jest bardziej winne i czy zwłaszcza dziewczyna nie jest po prostu okazałym przypadkiem oziębłości seksualnej, niemniej oboje są dziećmi swej epoki. Może gdyby znaleźli się na plaży Chesil kilka lat później, potrafiliby się do siebie zbliżyć? Ale w życiu często o wszystkim decydują przypadki, o czym McEwan pisze nie po raz pierwszy.

Ian McEwan, Na plaży Chesil, przeł. Andrzej Szulc, wyd. Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2008, s. 198 

  
 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj