Recenzja książki: Doris Lessing, "O kotach"

Kronika kocich przypadków
Podmiotowość kocia. I ludzka.

Kocia kronika Doris Lessing, po prostu zatytułowana „O kotach”, rozpoczyna się pięknym, kadrowym ujęciem lotu jastrzębia, prawie jak z tradycyjnej epiki. Ten szponiasty drapieżnik, obok orłów i węży, to główny Schwarzcharakter afrykańskiej części jej wspomnień, główny porywacz kociąt i – jak się zdaje – metafora okrutnego człowieka. To właśnie tam, w Afryce, rodzi się w Lessing – świadku wielu mordów na kotach – poczucie moralnego obowiązku, by im pomagać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną