Recenzja książki: Arsen Riewazow, "Samotność 12"
Szalonym tropem
Tajemnice i liczba 222461215.

"Samotność 12” to literacki debiut Arsena Riewazowa, prominentnej postaci moskiewskiego świata biznesu reklamowego i medialnego. Pierwsze chwile lektury zapowiadają melodramat z życia Nowych Ruskich. Akcję zdecydowanie ożywia pierwszy trup. Tajemniczy zgon Ilji – Chemika, samobójstwo jego żony, zagadkowe zlecenie handlowe pobudzają do działania trójkę przyjaciół. Zakładają oni swoistą spółkę śledczą Samotność 12, która ma wyjaśnić zagadkę zaskakujących śmierci. Jedyne tropy to słowa klucze: samotność, Deir el-Bahari i liczba 222461215.

Prywatne śledztwo nabiera globalnego rozmachu, główny bohater, właściciel agencji PR, rusza w świat, dociera do Jerozolimy i Watykanu, trafia nad Morze Białe i via Władywostok do Japonii, gdzie bezskutecznie stuka do wrót buddyjskiego klasztoru. Tempo rośnie wraz z liczbą trupów i wkraczających do gry ukrytych sił: służb specjalnych Izraela, swoistej tajnej policji Watykanu, no i siły najważniejszej – tajemniczej sekty hatów mającej bardzo złe zamiary wobec świata. Riewazow, choć debiutant, doskonale panuje nad szalonymi zwrotami akcji, wypełniając nieprawdopodobne historie smakowitą treścią. Tło wypełniają obrazki z życia współczesnej Rosji, przeżartej korupcją i szybko budującej nową, kapitalistyczną tożsamość.

Finał zaskakuje, bo bohater niczym Koziołek Matołek w domu znajduje to, czego szuka po całym świecie. Książka kończy się wyjaśnieniem, detektywi amatorzy wyjaśniają znaczenie tajemniczego kodu. Brakuje jednak rozstrzygnięcia, bo nie ma końca odwieczna walka dobra ze złem.
 

Arsen Riewazow, Samotność 12, przeł. Marek Jerzowski, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, s. 584
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj