Recenzja książki: Stuart Kelly, "Księga ksiąg utraconych"

Literacka Atlantyda
O książkach, które zaginęły.

W1922 r. pierwsza z czterech żon Ernesta Hemingwaya jechała do Szwajcarii, wioząc rzeczy męża. Wśród nich znajdowała się kasetka zawierająca wszystko, co do tej pory późniejszy noblista napisał. I tylko ona została skradziona. Na szczęście dla literatury światowej były to juwenilia, a nie np. „Komu bije dzwon” czy „Stary człowiek i morze”.

Podobnego szczęścia nie mieli inni autorzy, od starożytnych poczynając. Na przykład Ajschylos (zachowało się 7 z około 80 sztuk jego autorstwa) czy Homer, o którego „Margitesie” pisał Arystoteles (jego skądinąd również zaginionej II części „Poetyki” poświęcił Umberto Eco „Imię Róży”), że jest tym samym dla komedii, czym „Iliada” i „Odyseja” są dla tragedii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną