Recenzja książki: Józef Hen, "Pingpongista"

Po deszczu tęcza
Fikcja jako przywilej.

Po obchodach rocznicy Marca 1968, w atmosferze emocji, jakie wywołała najnowsza książka Grossa, po powieść Józefa Hena „Pingpongista” osnutą wokół sprawy Jedwabnego sięgać można ze... strachem. Niepotrzebnym. Pozytywny bohater mówi w pewnym momencie, że jako patriota nie miałby nic przeciwko temu, żeby Polskę zobaczyć nieco uszminkowaną. I tak się to toczy.

Jeden z niegdysiejszych morderców cierpi na urojenia, zostaje więc odesłany do szpitala ze stosownym rozpoznaniem zaburzeń psychicznych, kwalifikujących do leczenia zamkniętego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną