szukaj
Recenzja książki: Grzegorz Kopaczewski, "Huta"
Huta Utopia
Huta - jak każda Utopia - jest wyspą.

Miejsce opisane w „Hucie” istnieje i nazywa się oficjalnie Huta Baildon SA w upadłości. Dawny symbol świetności epoki przemysłowej po wygaszeniu pieców przechodzi z energią transformację do epoki postmaterialistycznej, w której źródłem wszelkiej wartości są usługi i szeroko rozumiana kreatywność. W Hucie wykuwa się społeczeństwo przyszłości, zarządzane z naukową precyzją przez Instytut Historyczny, prywatną placówkę naukową krzewiącą myśl Kaspara Kuhna, rówieśnika Hegla. Nieistniejąca teoria potrzebna jest po to, by twórcom Instytutu Historycznego, młodym genialnym socjologom wygnanym z uniwersytetu, dać legitymację dla ich jak najbardziej realnego projektu.

Huta – jak każda Utopia – jest miejscem wydzielonym, wyspą, którą od ponurej rzeczywistości dzieli mur. Dosyć porowaty, a szczeliny umożliwiają kontrolowane konfrontacje mieszkańców enklawy ze światem realnym. Zdarzają się tu więc pobicia i kradzieże, sprawcy jednak są natychmiast łapani, a liczba incydentów mieści się w założonej statystycznej normie.

Grzegorz Kopaczewski pomysłowo przekuł na projekt literacki współczesne teorie rozwoju społeczno-ekonomicznego, wieszczące nadejście ery masowej kreatywności i gospodarki opartej na wiedzy. Wypełnienie naukowych i pseudonaukowych abstrakcji konkretną fabułą, zlokalizowaną na realnym, przeżywającym brutalne przemiany Śląsku, ujawnia oderwanie owych teorii od realnego życia, które umyka wszelkim próbom systematycznego opisu.

Z interesującego pomysłu powstała ciekawa książka z poprawnie zbudowaną fabułą, w której jest miejsce na tajemnice, szpiegowskie niemal sensacje, miłość i zbrodnie.

 
Grzegorz Kopaczewski, Huta, Czarne 2007, s. 291
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj