Recenzja książki: Jakub Żulczyk, "Radio Armageddon"

Bunt i wrzask
Wrzask bez kompromitacji.

Życie jest jak gra wideo bez szans na wygraną – mówią główni bohaterowie powieści Jakuba Żulczyka, dwudziestoczteroletniego pisarza z Krakowa. Drugą po „Zrób mi jakąś krzywdę” powieść autora można by nazwać „zimnofalową”, „dołerską” albo po prostu nihilistyczną. To opowieść o paczce osiemnastolatków, którzy zakładają rockowy zespół Radio Armageddon. Zespół staje się nieprzewidywalnym zjawiskiem społecznym – młodzi ludzie otaczają go fanatycznym kultem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną