Recenzja książki: Enrique de Hériz, "Kłamstwa"

Jak kłamie Hiszpan
Traktat o względności prawdy.

Główna bohaterka „Kłamstwa” Enrique’a de Hériza, antropolog specjalizująca się w rytuałach pogrzebowych, wyjeżdża do Gwatemali, gdzie jest świadkiem przypadkowej śmierci pewnej Niemki. Na skutek pomyłki zostaje wzięta za zmarłą, ale podczas gdy w Hiszpanii zszokowana rodzina przygotowuje pogrzeb, ona wcale nie kwapi się z wyjaśnieniem absurdalnego nieporozumienia. Przeciwnie, czuje się uwolniona od swego dawnego życia, które ma teraz okazję podsumować. Wraca do pełnej tajemnic historii własnej rodziny i wypraw naukowych, w trakcie których dokonała odkrywczej interpretacji kanibalistycznych rytuałów. Jej wspomnienia zostają skonfrontowane z punktem widzenia jej córki – drugiej narratorki, która z dociekliwością godną rasowego detektywa usiłuje te same rodzinne historie rozwikłać. Poznajemy m.in. awanturniczą historię jej dziadka, który miłość do teatru przypłacił życiem, oraz relacji ojca, znanego malarza, z tajemniczą Rosjanką.

Książka Hériza usiłuje być postmodernistycznym traktatem o względności prawdy. Autor mnoży alternatywne wersje wydarzeń i rozszerza perspektywę, pokazując różne rodzaje kłamstw: nie tylko kłamstwo rodzinne, na którym budowana jest indywidualna tożsamość, ale też kłamstwo historyczne, na którym budowana jest tożsamość społeczeństw (pretekstem do tych rozważań jest średniowieczna bitwa morska między Hiszpanami i Francuzami w okolicy archipelagu Formigues, będąca dla Hiszpanów powodem do narodowej dumy, mniej więcej jak dla nas Grunwald).

Opasłą książkę czyta się świetnie. Poza wątkiem prawdy znajdziemy w niej obraz przemian obyczajowych we współczesnej Hiszpanii. Choć to Almodóvar w wersji soft, obcowanie z całą tą ludzką menażerią i tak przynosi sporo satysfakcji.
 

Enrique de Hériz, Kłamstwa, przeł. Wojciech Charchalis, W.A.B., Warszawa 2008, s. 592
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj