Recenzje książek: Steve Smallman, "Brzuchatek" i Gillian Lobel, "Mały Miodowy Miś"
Poczytaj mi (to jeszcze), mamo
Misie, czyli cele codziennych odwiedzin.

Małe dzieci przywiązują się do książek w dość szczególny sposób. Ulubiona historia staje się celem codziennych odwiedzin. Być może chodzi o spotykanie się z fajnymi bohaterami, a może to kwestia chęci przeżywania wciąż tych samych emocji. Dość, że zgłębianie książek w pewnym wieku - mniej więcej między drugim a trzecim rokiem życia - polega na czytaniu jednej i tej samej książeczki codziennie, i nawet gdy treść słowo w słowo jest już opanowana - nic nie odbiera przyjemności sięgania po lekturę ponownie, aż do... zachrypnięcia czytającego.

Wydawnictwo Egmont oferuje dwie piękne książki, świetnie nadające się na tego typu lekturę. Obie po mistrzowsku zilustrowane przez angielskiego rysownika Tima Warnesa, zdobywcę wielu nagród w tej dziedzinie. Wydane z wielką starannością wytrzymają z pewnością nieustanne odkrywanie ich na nowo. Ciepło od nich bijące to jednak nie tylko ilustracje, ale i treść. Jedna z nich opowiada o tym, jak mały miś - Brzuchatek - stara się odkryć jakie posiada talenty. Okazuje się, że jego najważniejsza umiejętnością jest to, że świetnie się przytula. A to chyba niezwykle ważna sprawa w naszych zabieganych czasach. Drugi - Miodowy Miś z przyjaciółmi wyprawia się na księżyc po księżycowy sok i księżycowe ciasteczka.

Koniec końców okazuje się jednak, że nie ma to jak ciasteczka u mamy - najlepiej przy odpowiedniej lekturze.
 

Książki przeczytały i zrecenzowały: Marysia Puch (12 lat) i Aleksandra Kozicka - Puch (mama)  

Steve Smallman, Brzuchatek, ilustracje Tim Warnes, Wydawnictwo Egmont

  

Gillian Lobel, Mały Miodowy Miś, ilustracje Tim Warnes, Wydawnictwo Egmont

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj