Recenzja książki: Natalka Śniadanko, "Ahatanhel"

Niuanse bez argumentów
Precyzja, dowcip i lekkość.

Są pisarze, którzy mocno, intrygująco debiutowali i dawali nadzieję na jeszcze lepiej i więcej. Należy do nich młoda ukraińska pisarka Natalka Śniadanko, której „Kolekcja namiętności” zebrała świetne recenzje i zyskała sympatię czytelników. Precyzja, dowcip, lekkość tej prozy kapitalnie powtarzają się w „Ahatanhelu”, drugiej powieści pisarki.

„Ahatanhel” to quasi-kryminał będący pretekstem do nabijania się ze środowiska prowincjonalnych dziennikarzy, ich pseudointelektualnych rozważań natury narodowo-historycznej, preparowania newsów i firmowego chaosu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną