Recenzja książki: Maria Nurowska, "Anders"

Romans z generałem
Tromtadracja zupełnie zbędna.

Władysław Anders miał życiorys, którym można by obdarzyć kilka pełnokrwistych postaci. Początki wojskowej kariery za czasów carskich, później budowa zrębów polskiej armii, wojna bolszewicka, wreszcie wrzesień 1939, Łubianka, znów tworzenie od podstaw polskiego wojska, Palestyna, Monte Cassino, czasy emigracji. A równolegle biegnący czas miłości: żona, kochanka w końcu poślubiona. I kawaleria, konie. Ten rozdział życia bohatera też zaliczyłbym do sfery uczuciowej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną