Recenzja książki: Lawrence Weschler, "Opowieści środkowoeuropejskie"

Portrety z happy endem
Nieustępliwa dociekliwość.

Na początku lat 80. Lawrence Weschler wybrał się do Danii z zamiarem opisania odbywającej się tam wystawy, gdy dowiedział się o wybuchu Solidarności. Natychmiast zmienił plany i przyjechał do Polski. Od tego momentu znakomity dziennikarz „New Yorkera” powracał tu wielokrotnie. Ówczesne zainteresowanie zachodnich mediów Europą Środkową spotkało się z prywatną fascynacją Weschlera, po części wynikającą z jego korzeni (jego dziadek był urodzonym w Wiedniu międzywojennym awangardowym kompozytorem), czyniąc z niego jednego z najwyżej cenionych specjalistów w tej dziedzinie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną