Recenzja książki: Roman Frankl, "Maria Koterbska. Karuzela mojego życia"
Wpisana w dzieje PRL
Maria Koterbska, osoba szczęśliwa.

Autor wstępu zaczyna od stwierdzenia, że „jest to książka osoby szczęśliwej". W pełni się z nim zgadzam. Maria Koterbska obchodząca osiemdziesięciolecie urodzin jest osobą szczęśliwą, pogodną, myślącą z przyjemnością o nadchodzących latach. To raczej niestety rzadka cecha charakteru. Sądząc z tych spisanych przez syna wspomnień, Maria Koterbska jest nie tylko wielką pieśniarką, ale również osobą po prostu sympatyczną, życzliwą ludziom, nawet tym, których niezbyt lubiła.

Przez dobre ponad pół wieku jej piosenki towarzyszyły kolejnym pokoleniom, znakomicie znosząc próbę czasu. Mijały mody, zmieniali się idole, a Koterbska trwała i cieszyła się niesłabnącą sympatią. Nawet telewizja tak okrutna wobec artystów jej nie zniszczyła.

Ta książka to jednak nie tylko opowieść o kolejnych sukcesach. Jest bardzo dyskretnie, ale jednak wpisana w dzieje PRL. Bez martyrologii, ale z ukazaniem niełatwego życia artystki. Popularność i sukcesy nie przynosiły finansowych kroci. Żeby żyć, wedle dzisiejszych kryteriów, raczej skromnie - trzeba było naprawdę ciężko pracować, jeżdżąc w koncertowe trasy.

Przez karty tych wspomnień przewijają się dziesiątki postaci, dziś już zapomnianych, lecz kiedyś ważnych. Autork umie w kilku zdaniach, często przy pomocy anegdoty, ożywić je. To właśnie powoduje, że czyta się te wspomnienia z niesłabnącym zainteresowaniem. Naprawdę.

Roman Frankl, Maria Koterbska. Karuzela mojego życia. Wstępem opatrzył Krzysztof Teodor Toeplitz. Państwowy Instytutu Wydawniczy, Warszawa 2008, s. 288

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj