Recenzja książki: Stanisław Barańczak, "Pegaz zdębiał"

Stopujący frasunek
Przewrotki i przestawki liter i głosek.

Gdy dzień smętny, szef nadęty, a pod sklepem straszą męty, gdy cię dopadnie odraza, weź zdębiałego pegaza. Oj, ciągnie, ciągnie człowieka do rymowania, jak się Barańczaka naczyta. Budzi się w człowieku taka pierwotna radość języka. Zbiór wierszy i zabaw literackich „Pegaz zdębiał” to sztuka oporządzania znielubionego poniedziałku, gaz rozweselający, hormon zadowolenia, czysta przyjemność. Do drugiego wydania „Pegaza” autor dołączył po raz pierwszy szerokie spektrum obleśników.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną