Recenzja książki: Nechama Tec, "Daniel w jaskini lwa"
Do końca obcy
Pasjonująca, pełna paradoksów.

To jedna z tych biografii, które nie miały prawa się wydarzyć. Zbyt jest nieprawdopodobna.

Oswald Rufeisen, polski Żyd z małego miasteczka, przetrwał wojnę w mundurze oficera niemieckiej policji. Został bohaterem wojennym, przekazując okolicznym Żydom informacje o planowanych egzekucjach. Pomagał organizować powstanie i ucieczkę z getta w Mirze. Po wpadce, gdy wyszło na jaw jego pochodzenie, kolejnym cudem udało mu się uciec. Przygarnięty przez siostry zmartwychwstanki, ukrywał się w klasztorze, gdzie fascynacja postacią Jezusa i katolicyzmem skłoniła go do zmiany wiary. Po wojnie przyjął święcenia kapłańskie i wyemigrował do Izraela. Żyd konwertyta, zaangażowany syjonista i gorliwy katolik w jednej osobie, poświęcił resztę życia na budowanie mostów między dwiema religiami; pozostając jednak do końca obcym i dla jednej, i dla drugiej.

Tę pasjonującą, pełną paradoksów opowieść spisała Nechama Tec, Żydówka polskiego pochodzenia, profesor socjologii w University of Connecticut w Stamford. Polskie wydanie wstępem poprzedził prof. Władysław Bartoszewski, który Oswalda Rufeisena poznał osobiście.

Nechama Tec, Daniel w jaskini lwa, przeł. Barbara Nowak, Dariusz Misiuna, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2008, s. 348
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj