Recenzja książki: Christopher Hope, "Kochankowie mojej matki"

Partyzantka wolności
Idealna na wakacje.

Ta powieść należy do gatunku idealnych lektur wakacyjnych: jest gruba, opowiada o dalekich podróżach i egzotycznych krajach. Wbrew tytułowi „Kochankowie mojej matki” miłości tu najmniej, więcej dowiadujemy się o trudnych relacjach śmiałej lotniczki z synem. Przede wszystkim jednak otrzymujemy rozległą panoramę obyczajową południowej Afryki od końca ery kolonialnej do dziś.

Świat matki bohatera nie znał granic, lądowała na swoim dwupłatowcu, gdzie chciała i lekceważyła różnice rasowe.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną