Recenzja książki: J.M. Coetzee, "Zapiski ze złego roku"

Całkiem niezły rok
Dwie książki w jednej

W swej najnowszej powieści „Zapiski ze złego roku” J. M. Coetzee idzie ścieżką wytyczoną przez jej poprzedniczki – „Elizabeth Costello” i „Powolnego człowieka”. Już w tamtych książkach zacierał granicę między esejem i beletrystyką, sobą samym i swymi postaciami. Teraz idzie jeszcze dalej. Bohaterem czyni swe lustrzane odbicie – sławnego pisarza pochodzącego z RPA, ale mieszkającego w Australii, odludka i wegetarianina, który na zaproszenie niemieckiego wydawcy przygotowuje esej o najważniejszych problemach współczesności.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną