szukaj
Recenzja książki: J.M. Coetzee, "Zapiski ze złego roku"
Całkiem niezły rok
Dwie książki w jednej

W swej najnowszej powieści „Zapiski ze złego roku” J. M. Coetzee idzie ścieżką wytyczoną przez jej poprzedniczki – „Elizabeth Costello” i „Powolnego człowieka”. Już w tamtych książkach zacierał granicę między esejem i beletrystyką, sobą samym i swymi postaciami. Teraz idzie jeszcze dalej. Bohaterem czyni swe lustrzane odbicie – sławnego pisarza pochodzącego z RPA, ale mieszkającego w Australii, odludka i wegetarianina, który na zaproszenie niemieckiego wydawcy przygotowuje esej o najważniejszych problemach współczesności. Inicjały się zgadzają.

Czytelnik dostaje dwie książki w jednej. Pierwsza to przemyślenia na tematy takie jak terroryzm, prawa zwierząt, pedofilia itd., itp., z których wyłania się portret bohatera (i samego Coetzee’ego?) jako przeciwnika ograniczania demokracji w dobie antyterrorystycznego alertu i wroga neoliberalizmu, a jednocześnie kulturowego konserwatysty (dostaje się też Polsce jako jednemu z państw Europy Środkowej chodzących na pasku Ameryki). Druga to historia znajomości z piękną Filipinką Anyą, która pomaga autorowi przepisywać rękopis. Obie przeplatają się w sensie jak najbardziej dosłownym, bo każda kartka podzielona jest na trzy części – jedna to „stanowcze poglądy”, druga – jego myśli o niej, trzecia – jej o nim.

Od czasu, gdy powstała „Hańba”, krytycy narzekają, że Coetzee wciąż nie napisał niczego równie mocnego. Pisarz pokpiwa sobie z nich, gdy – ustami bohatera – przyznaje, że „Zapiski” są zamiast prawdziwej powieści, na którą na starość nie starcza mu już ani sił, ani wytrwałości. Nie dajmy się nabrać, bo między bohaterami dzieją się rzeczy bardzo ciekawe. Dla obydwu wspólnie spędzony czas okazuje się – wbrew tytułowi – całkiem niezłym rokiem. W sumie „Zapiski” byłyby więc idealnym testamentem artystycznym, ostatnią książką wyrażającą zarówno hołd wobec mistrzów (Bach! Tołstoj! Dostojewski!), jak i ostrożną pogodę ducha wobec biegu spraw tego świata. Niemniej mam nadzieję, że Coetzee jeszcze nieraz nas zaskoczy.
 

J.M. Coetzee, Zapiski ze złego roku, przeł. Michał Kłobukowski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008, s. 272
 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj