Recenzja książki: Władimir Zazubrin, "Drzazga. Opowieść o Niej i o Niej"

Z perspektywy kata
Z perspektywy kata.

To jest książka niezwykła. Fascynująca i odrażająca. Opisująca zaledwie fragment działań bolszewickiej Komisji Nadzwyczajnej, czyli Czeka na początku 1921 r. w syberyjskim mieście Nowonikołajewsk. Terror rewolucyjny przedstawiony z perspektywy kata, który nie wytrzymuje uczestnictwa w egzekucjach i pogrąża się w szaleństwie. To zresztą wydaje mi się zakończeniem niezbyt przekonującym. Czerwoni kaci, a odnieść się to da i do katów brunatnych, na ogół nieźle wytrzymywali przeciążenia psychiczne powodowane koniecznością strzelania z nagana w potylicę. Po pracy mogli być, i na ogół bywali, zwykłymi ludźmi, prowadzącymi normalne życie.

Władimir Zazubrin (literacki pseudonim Władimira Jakowlewicza Zubcowa) ułatwił  sobie sprawę, doprowadzając swego bohatera, przewodniczącego gubernialnej Czeka Srubowa, do szaleństwa. Takie wypadki się zdarzały, ale były to raczej wyjątkowe sytuacje.

Zazubrin usiłował opublikować „Drzazgę" w 1923 r. Nie udało się. Ukazała się dopiero w 1989 r. gdy Związek Radziecki był już w przeddzień rozpadu. Autor w jakimś sensie opisał własną śmierć. W 1937 r. został wraz z żoną aresztowany i po trzech miesiącach rozstrzelany.

Tekst Zazubrina otrzymaliśmy w znakomitym przekładzie Henryka Chłystowskiego, który dodał też posłowie pozwalające lepiej zrozumieć tę opowieść o beznamiętnym mordowaniu. Dla Niemców ofiary należały do niższej rasy, były pozbawione człowieczeństwa, dla Srubowa były rewolucyjną koniecznością. Musiały zginąć, nawet jeśli czasami im współczuł.

 
Władimir Zazubrin, Drzazga. Opowieść o Niej i o Niej. Przekład i posłowie Henryk Chłystowski. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2008, s. 144
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj