Recenzja książki: Ignacy Karpowicz, "Gesty"

Ćwiczenia ze szczerości
„Gestami” nie sposób się znużyć i opędzić od natrętnego pytania, kim właściwie jest Grzegorz? Najtandetniejszym bohaterem literackim – jak sam o sobie powiada? Antagonistą mało zajmującej sztuki? A może Każdym?

Wydana przed trzema laty debiutancka powieść Ignacego Karpowicza „Niehalo” była nominowana do Paszportu „Polityki”. Rok później Karpowicz wydał „Cud”, również życzliwie przyjęty przez krytyków i czytelników, i „Nowy Kwiat Cesarza”, świadectwo jego fascynacji Etiopią. Minął kolejny rok i ukazuje się jego czwarta książka. „Gesty” – odwołując się do słów ich bohatera – są przede wszystkim ćwiczeniami ze szczerości. Fabułę streścić nietrudno: czterdziestoletni Grzegorz – rówieśnik i krajanin Karpowicza, bo obaj pochodzą ze wsi pod Białymstokiem – musi porzucić swój warszawski świat i poświęcić nieco czasu dawno niewidzianej matce, która prosi syna, by pogrzebał jej psa. Jej dni też są policzone. Grzegorz pozostanie więc z nią do końca, ale nie może oswoić się z jej obcym ciałem, sponiewieranym przez czas i chemię. Matka całymi dniami ślęczy nad sudoku lub ogląda telenowele, syn nasłuchuje kroków zbliżającej się śmierci, wspominając zmarłego ojca, swoją licealną miłość i dokonując rozrachunku z własnym życiem.

„Gestami” nie sposób się znużyć i opędzić od natrętnego pytania, kim właściwie jest Grzegorz? Najtandetniejszym bohaterem literackim – jak sam o sobie powiada? Antagonistą mało zajmującej sztuki? A może Każdym? Jedno jest pewne: Karpowicz i Grzegorz stawiają Fundamentalne Pytania – właśnie tak, dużą literą – czym jest szczęście, czas, pamięć, ciało, czy człowiek może umrzeć, zanim się narodzi? Świetna proza, a przy tym Karpowicz zaskakuje nas nieoczekiwanym zakończeniem... Ale to trzeba samemu przeczytać. W końcu to tylko czterdzieści krótkich rozdziałów, z których każdy zatytułowany jest słowem zaczynającym się literą G. Jak Grzegorz, gałęzie, grób, granice i kilka innych rzeczowników.

 
Ignacy Karpowicz, Gesty, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, s. 258

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj