Recenzja książki: Andrzej Bart, "Fabryka muchołapek"

Proces, którego nie było
Portret Łodzi na przestrzeni wieku

Najnowsza książka laureata Nagrody Kościelskich Andrzeja Barta (ur. 1951 r.) znakomicie wpisuje się w nowatorski sposób pisania o Holocauście. „Fabryka muchołapek” przywodzi bowiem na myśl opublikowaną niedawno po polsku wybitną powieść Dawida Grosmana „Patrz pod: Miłość”. Grosman połączył w niej grozę zagłady z surrealizmem. U Barta z kolei całość rozgrywa się na krawędzi majaczenia i rzeczywistości.

Główny bohater, porte-parole autora, wkracza w nieistniejący świat, w którym czas nie odgrywa żadnej roli.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną