Recenzja książki: Jurij Wynnyczuk, "Knajpy Lwowa"

O północy si zjawili...
Anegdoty, cytaty z prasy, relacje bywalców

... jacyś dwa ciwili - twierdzi stara lwowska piosenka i dalej relacjonuje jak, komu i za co tylko w mordy bili. A działo to się oczywiście we Lwowie. Ta piosenka do dnia dzisiejszego egzystująca u cioci na imieninach oraz w kilku lwowskich restauracjach usytuowanych dziś we Wrocławiu i okolicach przypomniała mi się natychmiast, gdy zobaczyłem w księgarni opasłe tomisko zatytułowane „Knajpy Lwowa". Dodatkową zachętą do sięgnięcia po dzieło Wynnyczuka był wstęp pióra zmarłego kilkanaście miesięcy temu Jerzego Janickiego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną