Recenzja książki: Doris Lessing, "Znów ta miłość"

Teatr jako afrodyzjak
Wierna uczennica Virginii Woolf

Kolejne powieści Doris Lessing nie są do siebie podobne. Jedyne, czego można się zawsze spodziewać – to ciekawe postacie kobiece. Tak jest i tym razem. Bohaterka „Znów ta miłość”, powieści z 1996 r., jest kobiecym odpowiednikiem postaci z książek Philipa Rotha – mężczyzn na progu starości, którzy zakochują się w młodych dziewczynach. Jednak bohaterka Lessing jest ich przeciwieństwem, bo zamiast rzucić się w wir, nie przestaje być swoim krytycznym obserwatorem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną