Fragment książki: "Marsz Polonia"

-Witam, z całego serca witam! -Gospodarz szedł w moim kierunku z szeroko rozpostartymi ramionami. -Witam i jakże się cieszę! Martwiliśmy się, że, nie daj Boże, znów coś udaremni panu przybycie do nas. Radość tym większa.

-Jeśli się spóźniłem, przepraszam. Drogę miałem faktycznie zawiłą...

-Artur meldował, że wysiadł pan wcześniej. Wcześniej, ale niedaleko? Nic przykrego się nie wydarzyło w naszym ekscentrycznym sąsiedztwie? Mam nadzieję? -przyglądał mi się uważnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną