Fragment książki: "Urania"
Rozglądam się dookoła. Słońce jeszcze nie wstało, ale niebo jest już jasne. Stary Jadi gdzieś poszedł. W wiosce zaczyna się krzątanina.

WYMYŚLIŁEM KRAINĘ

(...)

     Dla mnie cerata stanowiła główną dekorację dzieciństwa. Była to najzwyklejsza cerata, dość gruba, o tłustym połysku, o zapachu siarki i gumy mieszającym się z zapachami kuchni.

      Na niej jadłem, rysowałem, marzyłem, czasami spałem. Zdobił ją motyw, który sam nie wiem, czy przedstawiał kwiaty, chmury czy liście, a może wszystko to naraz. Babka i matka przygotowywały na niej posiłki, kroiły warzywa i kawałki mięsa, obierały marchew, kartofle, rzepę, topinambury.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną