szukaj
Recenzja książki: Jarosław Borowiec, "Szare światło. Rozmowy z Krystyną Miłobędzką i Andrzejem Falkiewiczem"
Portret podwójny
Dlaczego wiersze same w sobie rozmową?

Wywiad z pisarzem – ten gatunek ostatnio się bardzo zbanalizował, mówi się szybko i byle co. Dopiero taka książka jak „Szare światło” przywraca szlachetny sens rozmowy, czyli umożliwia spotkanie. Mamy bowiem wrażenie, że to my sami siedzimy przy stole z poetką Krystyną Miłobędzką i jej mężem krytykiem literackim i filozofem Andrzejem Falkiewiczem. To dlatego, że Jarosław Borowiec potrafi ze swoimi rozmówcami współmyśleć: Krystynie Miłobędzkiej podpowiada frazy z jej wierszy, a Andrzejowi Falkiewiczowi cytaty z jego szkiców.

Czasem prowadzący rozmowę znika, a Miłobędzka i Falkiewicz sami spierają się o wspomnienia, przypominają ważne dla nich postaci: Tymoteusza Karpowicza czy Leopolda Buczkowskiego. Rozmowy z obojgiem tworzą podwójny portret, widzimy, jak różniąc się – Miłobędzka wspaniale opowiada o tym, że zawsze jest się w pewnym sensie samotnym – jednocześnie się dopełniają. Łączy ich wiele: fascynacja teatrem, nieufny stosunek do języka i również osobność – odrębność od wszelkich środowisk.

Największą jednak przyjemność sprawia to, że owa rozmowa wydaje się kontynuacją poezji Miłobędzkiej. Jej wiersze są już same w sobie rozmową – i to tak silnie oddziałującą, że potem u innych poetów razi nadmiar słów – ta książka jest jej dalszą częścią. Poruszającą. Również dlatego, że w tej książce porządek literatury łączy się z życiem duchowym w sposób bezpośredni i naturalny. I nie jest to bynajmniej książka „mądrościowa”, nauczająca. Lektury, tradycja Wschodu i chrześcijaństwa układają się we wspólny wzór poszukiwania. Otwarty też dla czytelnika.

Jarosław Borowiec, Szare światło. Rozmowy z Krystyną Miłobędzką i Andrzejem Falkiewiczem, Biuro Literackie, Wrocław 2009, s. 104 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj