Recenzja książki: Łukasz Orbitowski, Święty Wrocław

Czarne i przyciągające
Miejska legenda: im dziwaczniejsza, tym lepsza?

Nasi pisarze nie palą się zbytnio do pisania horrorów. Jednym z nielicznych jest Łukasz Orbitowski, który konsekwentnie stawia na tę odmianę literatury. Choć książki autora „Horror show” są o tyle specyficzne, że efekt grozy uzyskiwany jest w nich przez zderzenie tego co codzienne z niesamowitościami. Orbitowski miesza elementy horroru i powieści obyczajowej. Podobnie jest w „Świętym Wrocławiu”.

Mieszkańcy bloku w niezbyt ekskluzywnej dzielnicy Różanka odkrywają, że pod tapetami znajduje się czarne, przyciągające „coś”, które sprawia, że wszyscy, którzy mieli z nim kontakt, zapominają o bożym świecie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną