szukaj
Recenzja książki: Krzysztof Koehler, Porwanie Europy
Powrót poety
Książka oryginalna i godną uwagi

Krzysztof Koehler, po kilku latach milczenia, powraca tomikiem poetyckim „Porwanie Europy”. Autor (rocznik 1963), niegdysiejszy redaktor „bruLionu”, żwawy uczestnik rozmaitych debat literackich w latach 90., a dziś dyrektor kanału TVP Kultura oraz profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, przypomina się – jako poeta – książką ze wszech miar oryginalną i godną uwagi.

Nowe wiersze Koehlera rezygnują z tak modnej obecnie perspektywy subiektywnej, w której poeci dają własne, prywatne – a często też hermetyczne – wizje świata na rzecz liryki podejmującej problematykę historiozoficzną i metafizyczną. Zwłaszcza historiozofia – będąca tematem przewodnim dwóch poematów zawartych w zbiorze, tytułowego „Porwania Europy” oraz „Ojczyzny. Poematu w kilku odsłonach” – każe czytać te wiersze z uwagą. Refleksja nad antyczno-chrześcijańskim dziedzictwem kultury kontynentalnej (czy aby niezaprzepaszczonym?) oraz nad stanem ducha Polaków dziś, u wrót nowego tysiąclecia wydają się głównymi problemami zaprzątającymi umysł poety. Poezja Koehlera to liryka wysokiej próby, erudycyjna i świadomie – jakby na przekór dominującym wzorcom kultury – elitarna. Wiersze metafizyczne (np. „W sieciach”, „***”) stanowią zapis skomplikowanego i niejednoznacznego w swej istocie doświadczenia duchowego, ilustrują intelektualny charakter religijnej epifanii, wywiedzionej z ducha myśli św. Tomasza z Akwinu. Nie jest to poezja łatwa i przyjemna, wręcz przeciwnie. Ale tak w Polsce nikt dziś oprócz Koehlera nie pisze.

Krzysztof Koehler, Porwanie Europy, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu – Biblioteka Toposu, Sopot 2009, s. 47 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj