Recenzja książki: Maciej Szaciłło, Przemytnicy marchewki, groszku i soczewicy

Poszukiwany groszek i marchewka
Kuchenna kontrabanda

Sam chciałbym być przemytnikiem. Nawet niech towarem będzie marchewka czy soczewica, a niekoniecznie diamenty. Przemyt dostarcza emocji. Jeśli więc książka ma tytuł „Przemytnicy marchewki, groszku i soczewicy", to ja rzucam się do lektury, węsząc sensację. I rzeczywiście.

Książkę napisał i opracował graficznie gang rodziny Szaciłło. Przed tą rodziną drżą mafiosi Sycylii i camorryści spod Neapolu. Zwłaszcza że nigdy nie jedli i nie widzieli nawet  makaronu z dynią, oliwkami i oscypkiem ani tatara z suszonych pomidorów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną