Recenzja książki: Michael Chabon, Związek żydowskich policjantów

Gangsterzy w jarmułkach
Uważano go za mesjasza, a skończył jako ćpun i gej

Przewrotna powieść Michaela Chabona to gratka dla amatorów czarnego kryminału i cierpkiego humoru żydowskiego. Cmoknąć z podziwu można już po pierwszym zdaniu „Związku żydowskich policjantów”: „Od dziewięciu miesięcy Landsman gnieździ się w hotelu Zamenhof i jak dotąd żaden ze współmieszkańców nie padł ofiarą morderstwa”. Jednak już drugie zdanie pozwala domyślać się, że Zamenhof to nie Ritz: „A teraz ktoś wpakował kulę w łeb gościowi z 208, który podawał się za Emanuela Laskera”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną