Recenzja książki: Ewa Lipska, Sefer

Powieść z metafor
Powieść składa się z samych aluzji i metafor

Wiedeńskiego psychoterapeutę Jana Sefera prześladuje polska, wojenna przeszłość jego ojca. Postanawia pojechać do Krakowa. Tę decyzję wspiera ciotka, a właściwie jej duch, który pokazuje mu się to w niespodziewanych sytuacjach i kiwa znacząco palcem. Sefer przybywa więc do Krakowa i udziela się towarzysko: pani mecenasowa, pani doktorowa, kawiarnia Luwr. Dochodzi do wniosku, że gdyby ten kraj był jego pacjentem, położyłby go w klinice, bo ewidentnie cierpi na lęk przed Europą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną