Recenzja książek: Jacek Woźniakowski, Ze wspomnień szczęściarza

Patrioci bez złudzeń
Ze swadą i autoironią

To dwie piękne autobiografie polskich inteligentów i „patriotów bez złudzeń na temat wstydliwych kulisów polskości" - by użyć frazy Stefana Kisielewskiego, zresztą przyjaciela zarówno Jacka Woźniakowskiego, jak Krzysztofa Kozłowskiego.

Obaj z rodzin ziemiańskich. W dzieciństwie w domach mogli natknąć się choćby na Witkacego czy Piłsudskiego. We Wrześniu '39 Woźniakowski służy jako ułan, potem działa w AK. Kozłowski jako licealista w 1946 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną