Recenzja książki: Ryszard Przybylski, Uśmiech Demokryta. Un presque rien

Demokryt krzepi
Punktem wyjścia są wspomnienia

Eseje Ryszarda Przybylskiego łączą w sposób wyjątkowy wielką erudycję i dosadny język, tak jest i w książce „Uśmiech Demokryta”. Punktem wyjścia są wspomnienia. Oto w starości powracają do pisarza nieproszone obrazy, w słoneczny dzień z „pieczary pamięci wylatuje stado nietoperzy”. Powraca obraz rozstrzelania Żyda w jego rodzinnej miejscowości albo obraz przyjaciela czytającego „Zarys filozofii greckiej”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną