Recenzja książki: Anna Nasiłowska, Historie miłosne

To na m.
Miłość w popkulturze

Jak mówić o czymś, co nie ma regulaminu? Co się może objawić na tysiące sposobów? Co, owszem, może być sensem życia, ale także siłą niszczącą, dewastującą świat? „To na m.” – pisze o miłości Nasiłowska, zaklinając rzeczywistość. Nie chce budzić licha, ale licho już nie śpi, sieje spustoszenie w życiu bohaterów. Bowiem „Historie miłosne” to opowieści o ludziach, którzy nagle wyłaniają się z tła i znienacka stają się dla bohaterów najważniejsi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną