Fragment książki: "Chamowo"
Poszedłem do nowo otwartej czytelni. Po schodkach, w ciepłe wnętrze pawiloniku. To jedne z tych szyb, przed którymi tak marzłem wtedy na galeryjce. Wypisuję dane w kartkę, zza półek głos: - A, przyszedł pan do nas, tak myślałam sobie, czy pan tu przyjdzie, czy nie przyjdzie.

sobota

Serce bolało, ale oddech znormalniał.

Byłem u Lu. i Lu. pierwszy raz po półtora roku.

Lu. powiedział

- Nie mam pojęcia, gdzie jest to twoje wygnanie.

- Przy Trasie Łazienkowskiej.

- No właśnie. Nie znamy.

- Tam niechcący można zajechać autobusem - powiedziała Lu.

Lu. i Lu. obydwoje palą papierosy. Zahaczyłem o moje niepalenie, że chciałbym palić.

- Co ty, zwariowałeś?

niedziela

Cały czas mróz.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną