Recenzja książki: Władysław Bartoszewski, Powstanie Warszawskie

Czy mogło nie wybuchnąć?
Czy mogło nie wybuchnąć?

Kim jest Władysław Bartoszewski – każdy wie. Jak w 65 lat po wybuchu Powstania Warszawskiego widzi on to wielkie wydarzenie – jako historyk, a zarazem jako świadek – ponieważ był żołnierzem powstania? Władysław Bartoszewski nie chce się wpisywać w obóz zwolenników ani tym bardziej na listę krytyków, oceniających powstanie jako źle przygotowane, bez należytego uwzględnienia układu sił międzynarodowych i w efekcie – hekatombę najofiarniejszej młodzieży i dziesiątków tysięcy cywilów.

Bartoszewski odpowiada pytaniem: czy mogło nie wybuchnąć? A ponieważ konstatuje, że było nieuniknione – jeżeli niezorganizowane, to wybuchłoby spontanicznie – więc dopisuje je do ciągu powstań narodowych i zwraca uwagę na ich znaczenie w podtrzymaniu tożsamości narodowej. Wyboru tekstów Władysława Bartoszewskiego o powstaniu 1944 – już pisanych podczas powstania, a następnie powojennych z różnych epok (znamienne ingerencje cenzury!), dokonał Andrzej Krzysztof Kunert, który uzupełnił książkę o aneksy (wybór dokumentów, obsada personalna dowództwa AK, spis kawalerów Virtuti Militari odznaczonych w Powstaniu Warszawskim).

Całość rozpoczyna szczegółowa – dzień po dniu – kronika wydarzeń powstania, napisana przez Bartoszewskiego.

Władysław Bartoszewski, Powstanie Warszawskie. Wybór, przypisy i aneksy Andrzej Krzysztof Kunert. Mapy i plany Zugmunt Walkowski, Świat Książki, s. 781 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj