Recenzja książki: Witor Krawczenko, Wybrałem wolność. Życie prywatne i polityczne radzieckiego funkcjonariusza

Oskarżając komunizm
Z życia radzieckiego funkcjonariusza

Ta książka wywołała w Wolnym Świecie wstrząs. Zwłaszcza, że towarzyszył jej jeden z najgłośniejszych procesów okresu zimnej wojny.

3 kwietnia 1944 r. „New York Times" ogłasza na pierwszej stronie: „Radziecki urzędnik składa rezygnację". I informuje, że Wiktor A. Krawczenko, pracownik tzw. Radzieckiej Komisji Zakupów w Waszyngtonie w proteście przeciwko zbrodniom Stalina w swoim kraju zdecydował się zerwać z reżimem i „oddać się pod opiekę amerykańskiej opinii publicznej". Przez następne dwa lata Krawczenko ukrywa się przed tropiącymi go agentami NKWD i pisze wspomnienia, a w rzeczywistości obszerny akt oskarżenia sowieckiej rzeczywistości. Analizuje, oczywiście, mechanizm totalitarnego terroru i wszechobecnego zakłamania: machinę czystek i system łagrów, powszechnego strachu i donosicielstwa, prania mózgów podczas komsomolskich i partyjnych zebrań. Wskazuje na gigantyczną przepaść między poziomem i stylem życia partyjnej wierchuszki (przykładem choćby pijacko-seksualne orgie w hotelach oblężonej Moskwy) a głodującą resztą społeczeństwa. Zdradza kulisy stosunków na szczytach sowieckiej władzy - a poznał je doskonale jako oficer Armii Czerwonej, długoletni członek partii i funkcjonariusz aparatu gospodarczego.

Ale opowiada również, jak ludzie radzą sobie w tych warunkach: przybierają rozmaite maski, wspierają się w biedzie i opresji, próbują protestować - czy to powołując się wciąż na ideały komunizmu, czy też wprost sprzeciwiając się władzy, uciekają, na ile to możliwe, w życie prywatne, szukają zapomnienia w przygodnych romansach bądź szalonych miłościach.

Opis sowieckiego terroru szokował, a przykłady ludzkiej solidarności, braterstwa, przyjaźni i zwykłej uczciwości w skrajnych sytuacjach wywoływały podziw. Dlatego pewnie wspomnienia Krawczenki stają się na Zachodzie bestsellerem. Moskwa jest wściekła: przy pomocy francuskich komunistów sugeruje, że książkę sfabrykował amerykański wywiad. Ale Krawczenko reaguje po mistrzowsku: wytacza oszczercom proces, podczas którego jako dowody przedstawia setki świadectw obnażających naturę i realia komunizmu. Wszystko nagłaśniają media, a sąd orzeka na jego korzyść.

W 1966 r. Wiktora Krawczenkę znaleziono w jego mieszkaniu z raną po kuli w głowie. Wedle oficjalnej wersji popełnił samobójstwo.

Witor Krawczenko, Wybrałem wolność. Życie prywatne i polityczne radzieckiego funkcjonariusza, Magnum, Warszawa 2009, s. 527

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj