Recenzja książki: Penelope Hobhouse, Historia ogrodów
Przewodnik botaniczny
Zielony spacer ze świetnym przewodnikiem

Chyba Penelope Hobhouse nie doceniła swojego dzieła twierdząc we wstępie, że książka ta powstała, by sprawić  radość wszystkim ogrodnikom - tym, którzy projektują ogrody, którzy je zakładają i pielęgnują. Adresatów z pewnością jest więcej ze względu na zawartość jej dzieła, bo ogrody, o których pisze, „wyrastają" z historii ludzkości, kultury, z religii, filozofii, literatury, a nawet polityki.

Jak ważny był i jest ogród dla ludzi? Chyba bardzo, skoro Bóg zaraz po tym, jak stworzył człowieka, urządził mu cudowne miejsce do życia - rajski ogród. Potem ludzie kontynuowali boskie dzieło różnie pod różnymi szerokościami geograficznymi, ale zawsze gdzieś w pamięci, w wyobraźni był ów rajski ogród. Tym właśnie - jak pisze autorka - był dla Arabów - ziemskim odpowiednikiem czekającego na nich przyszłego raju, dlatego te ogrody są najbardziej wysublimowane, uduchowione. To oni stworzyli ok. 600 r. p.n.e. wiszące ogrody Babilonu, w których wykorzystano niezwykle skomplikowane tarasowe konstrukcje architektoniczne. Chińskie ogrody to miniatury wszechświata ze względu na zasady projektowania związane z filozofią - niezbyt zielone, bardziej budowane niż sadzone. Styl ogrodów japońskich to przede wszystkim efekt związków z historią i religią, a najważniejszą w nich rolę odgrywają kamienie, które są tym, czym dojrzałe drzewa w europejskich ogrodach. Te kultywowane przez zen wykonane są ze żwiru, piasku i najczęściej kilku kamieni, mających symboliczne znaczenie, mimo że niewielkie, ascetyczne, pozbawione kolorów zachwycają swoją harmonią. To tu znajdziemy spokój.

Bliższe nam europejskie ogrody charakteryzuje rozmach, wielkość i bogactwo form. Szczególnie ważny w tej dziedzinie był okres renesansu. To wtedy powstał (istniejący do dziś) jeden z najpiękniejszych ogrodów, który otacza willę d'Este koło Tivoli, znany z fontanny Wodne Organy, zbudowanej zgodnie z teoriami aleksandryjskich architektów i inżynierów z I w. oraz Alei Stu Fontann. Dodać trzeba, że wszystkie fontanny ciągle działają.

Wielki wpływ na style ogrodów wywarł barokowy ogród w Wersalu, w którym - jak nigdzie indziej - ogrodnicy „tyranizowali" przyrodę: przycięte żywopłoty, formy geometryczne krzewów, kształty tworzone z roślin. Ogród w Wersalu był idealnym wzorem do czasu, kiedy Anglicy w XVIII w. francuskiej idei regularności przeciwstawili zasadę nieregularności, odrzucili formy geometryczne, porządek i symetrię, zastępując je swobodą. Uwolnili naturę, upiększając ją tak, by tworzyła wyidealizowane pejzaże na wzór tych autorstwa malarzy romantycznych.

Zaistnieliśmy i my w historii ogrodów - planem klombu polskiego, o którym wspomina autorka, cytując dzieło Izabeli Czartoryskiej „Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów" z 1805 r.

Różne style, związki, wpływy i mody w różnych częściach świata. Tak było do XX w., kiedy wszystko się przemieściło i wymieszało na całej kuli ziemskiej.

Historia ogrodów to także historia kwiatów, wybitnych botaników i wielkich ogrodników-artystów, którzy tworzyli swe niezwykłe dzieła. Na przestrzeni dziejów ogrody często pełniły funkcje galerii rzeźby, muzeum czy kolekcji roślin, ale, choć zmieniały się style i mody, zawsze tworzono je po to, by sprawiały przyjemność i cieszyły oko. Lektura książki Penelope Hobhouse to spacer ze świetnym przewodnikiem po egzotycznych, niezwykłych i pięknych ogrodach świata, a Wydawnictwo Arkady zadbało, żeby cieszył oko.

Penelope Hobhouse, Historia ogrodów, Wyd. Arkady, 2007 (wznowienie), s. 468 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj