Recenzja książki: John Updike, A potem...
Namiętność starych ludzi
Radość i nostalgia.

A potem...” – ostatnia książka Johna Updike’a – mówi o czasie. W siarczystych, wartkich opowiadaniach pokazuje Updike bohaterów „trzeciego wieku” – 50- i 60-latków. Niektórzy z nich dojrzeli z godnością. Inni wykonują rozpaczliwe ruchy, żeby za wszelką cenę zatrzymać umykającą młodość: wdają się w romanse, miotają się i wpadają w pułapkę własnej głupoty. Niezależnie od różnic – wszyscy oni przede wszystkim chcą żyć, nieustępliwie i właśnie teraz, kiedy nareszcie wiedzą, co lubią, i znają własne możliwości, kiedy spełnili się zawodowo, a dzieci dorosły i odeszły z domu. Żyć pełnią życia: zrealizować marzenia o przeprowadzce albo dalekich podróżach.

Updike subtelnie rysuje przełomy – dniom u progu wiosny lub zimy towarzyszą niezwykłe chwile: człowiek po raz pierwszy asystuje komuś przy umieraniu albo w nagłym przebłysku rozumie, czym jest „dobre życie”. Zachwycają opisy dynamicznej przyrody: przeistoczonego burzą świata, ale też pełnych uroku detali, takich jak furkoczące bagienne sikorki w kapturkach. To niebywały popis pisarskiej sprawności. Zwłaszcza tytułowe opowiadanie zachwyca zmysłowością. Lekturze tych opowiadań towarzyszy na przemian radość i nostalgia. A jednak widać wyraźnie: Updike się cieszy, że w starzejących się społeczeństwach znowu udaje się nam wyłudzić kilka lat życia więcej. Jeśli będziesz mądry i złapiesz trochę szczęścia – mówi – mogą to być lata pełne namiętności, przygód albo po prostu dobrych dni.

John Updike, A potem..., przeł. Wojsław Brydak, Rebis, Poznań 2009, s. 378 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj