Recenzja książki: Sławomir Mrożek, Adam Tarn, Listy 1963-1975
Czy emigracja zabija?
Mrożek, czyli wytwór Tarna

Sławomir Mrożek wciąż jest obecny za sprawą korespondencji. Najpierw były listy do i od Jana Błońskiego, potem do i od Wojciecha Skalmowskiego. Teraz pojawia się korespondencja z Adamem Tarnem, o którym autor „Tanga” pisał, że „jestem w jakimś sensie Twoim dziełem”. Bo to Tarn, twórca „Dialogu”, pierwszy poznał się na wielkości Mrożka i - publikując jego dramaty w swoim miesięczniku - otworzył mu drzwi do sławy. Zaczęli pisywać do siebie w 1963 r., gdy Mrożek zamieszkał we Włoszech.

Tarn przestrzega przyjaciela przed zwlekaniem z powrotem do kraju, obawiając się, że straci on kontakt z rzeczywistością, i dowodząc, że emigracja zabija pisarza, czego dowodem był dla niego los Hłaski i Gombrowicza, którego powojennej twórczości Tarn nie cenił. Tymczasem Mrożek był szczęśliwy, że zerwał z tą obrzydliwą rzeczywistością. Wierzył, że emigracja go nie zabije, choć przeżył wówczas kryzys twórczy: kilka jego dramatów okazało się klapami.

Tarn nie taił krytycznej o nich opinii. Jego listy dają nam pojęcie, jakiego krytyka straciliśmy, gdy po Marcu 1968 r. wyrzucono go z „Dialogu” i zmuszono do emigracji. Jego listy z Kanady są przejmującym świadectwem samotności. Dziś jest nieco zapomniany, a przecież należał do światowej czołówki krytyków i tłumaczy, cenionym przez samego Becketta. W listach Tarn niemal wyłącznie zajmuje się dziełem Mrożka, dziełem wielkim, ale czasami żal, że tak mało uwagi poświęca w nich własnej twórczości.

Sławomir Mrożek, Adam Tarn, Listy 1963–1975, wstęp Sławomir Mrożek i Erwin Axer, posłowie i komentarze Maria Prussak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009, s. 367 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj